(31/09)
Rząd przyjął założenia nowelizacji ustawy o pdof, zobowiązujące pracodawcę do pełnego rozliczenia rocznego podatku pracowników (PIT-36, 37), z uwzględnieniem należnych pracownikowi ulg i odliczeń. Oczywiście pomyślano także o odpłatności za usługę – zapłaci za nią Skarb Państwa poprzez powiększenie wynagrodzenia dla płatnika o niebagatelną kwotę – 0,05% wysokości należnych zaliczek od podatku (tj. zazwyczaj 1 do 10 zł co jest równowartością 1-10% wartości rynkowej wykonanej usługi). Pracownik będzie mógł, poprzez specjalne oświadczenie, zrezygnować z przywileju (np. w przypadku pracowników osiągających dochody z kilku źródeł).
Tak więc ułatwiając życie „milionom podatników” pozbędziemy się kolejnego z wynalazków „znienawidzonej” (głównie przez rządzących) reformy Balcerowicza, mającego za zadanie uświadamiać szaremu obywatelowi, że oprócz „przyjemności” otrzymywania wynagrodzenia, posiadał też obowiązek (znacznego) uszczuplenia owego wynagrodzenia o daniny publiczne. Zniknie przy okazji efekt uboczny, czyli kłucie w oczy podatnika kwotą jego wynagrodzenia pozostawioną w państwowej kasie. Pracownik „nieukłuty” będzie z pewnością mniej zdeterminowany do rozliczania należnych mu ulg i odliczeń.